This template is licensed under a
Creative Commen License
Zabawa
Bawię się w trzynastolatka. Po cichutku otwieram drzwi na taras. Na nogach
stare Adidasy, kupione w przypływie dziwnego poczucia, że mogę chodzić w
butach bez metalowego podkucia; lepiej w nich, bo są ciche. W sam raz nadają
się do wymknięcia się chyłkiem z domu, tak aby nikt nie słyszał. Jest ciemno,
więc nikt nie widzi. Żaden z moich kumpli, przed którymi trzeba odgrywać, jaki
to ze mnie wielki rebel. One są ciche, nie uderzają boleśnie o bruk. A więc
wymykam się tym hyłkiem, zapalam papierosa i zaciągam się łapczywie. Moja
matka kończyła matematykę na uniwersytecie, więc pięknie jej wyszła ta
arytmetyka: "Paczka to piątka, miesiąc ma dni trzydzieści, co daje sto
pięćdziesiąt złotych na miesiąc. Właśnie tyle odejmiemy ci z budżetu w ramach
walki z plugawym nałogiem". I udało im się; przymus ekonomiczny stosowany, on
narzuca konieczność zabawy w trzynastolatka. Znów się zaciągam, dobrze
smakuje, bo pół dnia się ładnie powstrzymywałem. "Mamo, tato. Ja już nie
palę". Bawię się w trzynastolatka, dlatego kupuję piwo w butelkach, bo takie
można po cichu otworzyć. W pokoju po ciemku wypijam kolejne. Tajemnica
zachowana, ja bawię się dalej. Ile musieliby mi odjąć z budżetu, aby walczyć
z moim alkoholizmem? Chyba na tyle dużo, abym mógł już dać sobie spokój z
dalszym studiowaniem. Bawię się w trzynastolatka, jeszcze tydzień, potem będę
mógł już bez żadnych ograniczeń. "Mamo, tato. Ja nie piję alkoholu".
Trzeci papieros bezsenności, jak to ładnie ujął Cortezar. Ale to było na
początku "Gry w klasy", dalej nie doczytałem, bo mi się nie chciało. Za bardzo
byłem zajęty zabawą w trzynastolatka.
27.06.2008. 20:42
This article hasn't been commented yet.
Write a comment