walking to the future

Creative Commons License
This template is licensed under a Creative Commen License


HACKING in PROGRESS’97

W dniach 8-l0 sierpnia holenderskie miasteczko Almere oddalone o 40 km od Amsterdamu przeżyło najazd hackerów z całego świata. Hackerskie spotkanie “Hacking in Progress 97′ zgromadziło około 2500 uczestników. HIP to jedna z największych imprez tego typu, których z roku na rok jest coraz więcej. W tym samym czasie podobny zjazd o nazwie Beyond HOPE zorganizowany przez znany hackerski magazyn “2600 Magazine” mial miejsce w Nowym Yorku. Obie te imprezy polączone byly dzięki Internetowi. “Hacking in Progress”, to nie tylko spotkanie hackerów, ale również artystów i ludzi na stale związanych z lnternetem. W ciągu trzech dni trwania imprezy codziennie odbywalo się kilkanaście konferencji poświęconych takim tematom, jak:
• zabezpieczenia Windows 95 • waIka ze spamerami • omówienie zabezpieczeń PGP • “legalne haczenie” • problem kryptografii i prawa • przedstawienie sceny hackerskiej w Australii • dyskusja o zakazanej przez rząd niemiecki gazecie RADIKAL. Wszystko zaczęło się w l993 roku, kiedy ludzie wydający “Hack-Tic”, podziemny magazyn w Holandii, zorganizowali pierwszy zjazd pod nazwą “Hacking at theEnd of the Universe” (HEU). Była to impreza, na której zjawiło się kilkuset hackerów, phreakerów telefonicznych, programistów, technoanarchistów, cyberpunków,administratorów systemów, specjalistów od Unixa i wielu innych komputerowych maniaków, którzy spędzili trzy dni budując swoją własną sieć. HIP to kontynuacja “HEU”. Impreza miała niepowtarzalną atmosferę. Na polu namiotowym pełnym PC-tów i laptopów krążyli ludzie związani z Internetem, którzy zebrali się by przedyskutować zalety i wady nowoczesnych technologii. W centralnym miejscu znajdowały się dwa ogromne namioty. W jednym odbywały się wykłady, a w drugim stało kilkaset komputerów. Tu też każdy bez większych kłopotów mógł podłączyć się do sieci. Na środku placu specjalne miejsce miał nagrobek - znienawidzonego przez hackerów - Billa Gatesa z podpisem “Where do you want to go today”. W Almere spotykały się osoby, które znały się od wielu lat ale tylko poprzez Internet. Dla innych była to okazja do spotkania bratnich dusz, z którymi nie tylko łatwo znaleźć wspólny język, ale i można zwrócić się o pomoc w rozwiązaniu problemów czy w ukończeniu projektów. Wreszcie dla wielu była to okazja do powiększenia wiedzy na temat komputerów, sieci, czy elektroniki. Pojawilo się wielu reporterów i siedemnaście stacji telewizyjnych, co świadczy o rozmiarach imprezy. Zresztą część pola namiotowego zostala wydzieIona dla prasy. Byla tam także policja, która miała pilnować porządku, ale jej funkcjonariusze nie wchodziIi nikomu w drogę. Sieć HIP-a podłączona byla do Internetu i rozprowadzona po całym kampingu. Wszystko świetnie działało, ale po niedługim czasie okazało się, że jest to rzeczywlście impreza hackerów, ponieważ parę osób bawiło się w przechwytywanie pakietów snifferem i żadna transmisja nie byla bezpieczna. W końcu wszyscy zaczęli wszystko kodować. Jedną z głównych części zjazdu były wykłady w dużym namiocie i tak zwanej pracowni. Jedną z ciekawszych prelekcji była prezentacja profesora Erharda Moeller, podczas której pokazano, jak dzięki radiacji monitora można wyświetlić obraz na innym monitorze. Autor twierdził, że radiację monitora można przechwycić nawet z odległości 500 m i przetworzyć ją na obraz na innym monitorze. Pokazano także sposoby, dzięki którym można się przed takim przechwyceniem zabezpieczyć. Równie ciekawy byl wykład na temat PGP (Pretty Good Privacy). Prelegenci próbowali uświadomić uczestnikom, że bezpieczeństwo naszego PGP zależy także od nas, ponieważ wielu ludzi pozostawia swój klucz niezabezpieczony na różnych kontach albo zapisuje hasła na kartkach. Omówiono tam także nowe sposoby łamania PGP, które bazują miedzy innymi na niedoskonałym generatorze kluczy. Dyskutowano także o “1egalnym haczeniu”, tj. na łamaniu i testowaniu zabezpieczeń dużych firm na zamówienie. Przedstawiono korzyści wynikające z takiej działalności, omówiono też metody działania, a wiele osób podzieliło się własnymi doświadczeniami na tym polu. Na specjalnych ćwiczeniach można było próbować otworzyć zamek rożnego rodzaju wytrychami. Do “atrakcji” zaliczyć należy także “zphreakowanie” budek telefonicznych, które stały na HIP-ie. Komuś udało się tak poprzestawiać kabelki, że po wybraniu numeru 112, można było za darmo połączyć się z każdym miejscem na świecie. W głównym namiocie stała także maszyna “HACKME”, ale chyba nikomu nie udało się jej zhackować. Poza tym, transfer z niej był tak wolny, że wszyscy śmiałkowie szybko rezygnowali. Ostatnim akcentem był wykład Suelette Dreyfus (autorki książki “Undergroundn”, która niestety jeszcze nie pojawiła się w Europie). Pisarka mówiIa o scenie hackerskicj w Australii. UdaIo mi się z nią porozmawiać i mogę wszystkich zapewnić, że książka jest ciekawa choć na razie można ją zamówić tylko przez Internet. Kolejną ciekawostką był HIPCAR, maly robocik z zamontowaną kamerą, który jeździl po HIP-ie i przesyłał zdjęcia bezpośrednio na stronę WWW. Impreza byla naprawdę ciekawa i świetnie zorganizowana. Nawet siedząc przez calą noc przy komputerze nie można się byIo nudzić, gdyż w głównym namiocie spotkać można było przynajmniej kilka osób lub odbywała się jakaś impreza. Polaków bylo tylko siedmiu. Pojawiła się ekipa Chip’a, dwie osoby z IBS (Instytut Bezpieczeństwa Sieciowego), a także dwóch hackerów z damage.inc. Z zachodnich grup, byli ludzie z THC, 2600, CCC, The Nijntje Gang i wielu innych. POWER

18.06.2008. 21:13

This article hasn't been commented yet.

Write a comment

:

:

:

nutri slim tea - hale stalowe - Numark NS6 - bmx